"Nie podoba mi się to". Premier Czech krytykuje Orlen
W środę ceny ropy naftowej spadły najbardziej od niemal sześciu lat. Spadek cen ropy nastąpił po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił, że zgodził się na propozycję Pakistanu, dotyczącą dwutygodniowego zawieszenia broni w konflikcie z Iranem.
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na V kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 96,20 USD, czyli mniej o 14,83 proc. Brent na ICE na VI jest wyceniana po 94,46 USD za baryłkę – mniej o 13,55 USD.
Premier Babisz krytykuje polski koncern
Spadki na giełdach nie przełożyły się jednak na obniżki cen, co nie spodobało się premierowi Czech. Andrej Babiš skrytykował największych dystrybutorów paliwa w kraju – polski Orlen i węgierski MOL.
– Główni gracze na rynku, PKN Orlen i MOL, w niezrozumiały sposób podnieśli ceny hurtowe o dwie korony w czasie, gdy giełda spadła o 15 proc. Wcale mi się to nie podoba – powiedział Babiš na nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych. Szef rządu wezwał oba koncerny do obniżenia cen na stacjach. Przypomniał również, że zeszłym tygodniu podjęto decyzję o pożyczeniu należącej do Orlenu spółce Orlen Unipetrol 100 tys. ton ropy z państwowych rezerw interwencyjnych. Babiš uważa, że po takiej decyzji, firma dystrybuująca paliwa na terenie Czech powinna zachować się "uczciwie".
Koncerny odpierają zarzuty szefa czeskiego rządu. Pavel Kaidl, rzecznik prasowy Orlen Unipetrol stwierdził, że "hurtowe ceny paliw grupy Orlen Unipetrol od dawna opierają się na indeksie cen UIC, który jest publicznie dostępny na stronie internetowej spółki od 2016 roku". Z kolei MOL wskazuje, że problemem jest ograniczona podaż oleju napędowego w Europie oraz brak możliwości importowania paliwa ze słowackiej rafinerii Slovnaft.